eksperci wyszukiwania

na skróty

newsletter




Strona główna / Centrum prasowe / Napisali o nas / 2010 / Miliard w sieci

Miliard w sieci

28.09.2010

Pionierzy e-biznesu w polsce zaczęli działać pod koniec lat 90. Na skrzeczących komputerach podłączonych do modemu projektowali pierwsze strony internetowe, które miały przynieść zysk. Najwytrwalsi dorobili się na swoich projektach kroci.

Przemysław Gacek tuż po studiach pojechał na staż do Londynu. W kiosku na stacji metra zobaczył profesjonalnie wydawane przewodniki po rynku pracy. W Polsce kończyły się lata 90.: okres szalejącego bezrobocia i rosnącej popularności internetu. Wykorzystując te okoliczności, Gacek postanowił rozkręcić w Polsce internetowy biznes pośrednictwa pracy. W 2000 roku uruchomił portal Pracuj.pl. Co miesiąc strona jest odwiedzana przez 1,8 min użytkowników. Oprócz ofert pracy można na niej znaleźć informacje, porady, schematy listów motywacyjnych itp.

Początki nie byłyzupełnie bezproblemowe. Przemysław Gacek przekonał do pomysłu kilku znajomych, główną księgową została jego mama. Początkowy kapitał nie przekraczał 4 tys. zł. Pełni zapału przedsiębiorcy wynajęli piętrowy dom - na dole urządzili biura, na górze zamieszkali jak wielka rodzina. Pierwsze sukcesy świętowali w garażu, w którym urządzali imprezy. Pracuj.pl odwiedzali przede wszystkim studenci i młodzi absolwenci. Firmy nie chciały w pełni zaufać internetowej rekrutacji pracowników. W 2002 roku udało się przeprowadzić pierwsze Wirtualne Targi Pracy. W ciągu kilku lat internet pojawił się wżyciu większości Polaków, dziś dostęp do sieci ma 60 proc. z nas. Ponad połowa Polaków traktuje internet jako pierwsze źródło szukania pracy. Niemal trzy czwarte poszukujących pracy uważa, że sieć jest najwygodniejszym sposobem szukania ofert. Intuicje twórców Pracuj.pl dotyczące rozwoju internetu w Polsce były słuszne, choć pomysł został podpatrzony za granicą. - Dzisiaj coraz trudniej jest wymyślić coś, czego jeszcze nie ma w globalnej sieci. Trzeba zatem umieć się odróżnić od konkurencji. Sam pomysł już nie wystarcza w e-biznesie. Cały czas trzeba dbać o skuteczny marketing i użyteczne innowacje - podkreśla Przemysław Gacek.

Guru e-biznesu

Rafał Agnieszczak, twórca serwisu Fotka.pl, osiągnął największy finansowy sukces na polskim rynku internetowym. Uważa jednak, że najbardziej spektakularne dochody przyniosą inicjatywy, portale i strony, które dopiero powstaną. Agnieszczak zaczynał razem z kolegą, dysponowali budżetem w wysokości 200 zł. Fotka.pl to udana kalka amerykańskiego portalu ze zdjęciami HotOrNot.com. Twórcy Fotki.pl wykonali jednak kilka zdecydowanych kroków biznesowych, dzięki czemu prześcignęli konkurencję. Gdy w 2002 roku wprowadzenie płatnych kont wywołało protesty użytkowników, Agnieszczak postanowił ogłosić zamknięcie portalu. Użytkownicy ulegli. Zaczęli kupować konta. Dziś Fotka.pl ma ponad miliard odsłon miesięcznie. W 2009 roku zarobiła 10 milionów złotych. Agnieszczak ma połowę udziałów w serwisie wartym około 50 milionów złotych. Nie spoczywa jednak na laurach. Rusza z nowymi projektami: Finansowo.pl, Świstak.pl, Szafa, pl. Zwykle odnosi sukces. - Dzieci, które nie przynoszą pieniędzy, porzucam - mówi brutalnie o nieudanych projektach. Prowadzi warsztaty dla debiutujących e-biznesmenów, inwestuje w nowe pomysły. Podkreśla, że woli dobrze zrealizowany średnio oryginalny pomysł niż świetny pomysł ze słabą realizacją. - W internetowym biznesie roi się od Dyziów marzycieli. Mają pomysły, mnóstwo wykupionych domen, ale brakuje im chęci do mozolnej pracy, nie mają efektów - ocenia Agnieszczak. Hobby i biznes

Czasem nawet hobby można przekuć w dochodowy biznes. Tak byto w przypadku Artura Gortycha, twórcy portalu Filmweb.pl - Uwielbiałem filmy z Bondem. Bytem znanym „bondologiem". Ktoś z moich znajomych pasjonował się polskimi komediami, jeszcze inny amerykańskimi filmami klasy B. Wpadliśmy na pomysł, by stworzyć bazę filmów - wspomina Gortych. To było 12 lat temu. Dziś portal zatrudnia 35 osób, jego siłą jest społeczność skupiona wokół Filmweb.pl. Dzięki spontanicznej współpracy użytkowników powstała druga co do wielkości baza filmów na świecie. „Prędzej czy później i tak trafisz do nas" - głosi hasło reklamowe portalu. Co miesiąc stronę odwiedza ponad 6 milionów osób szukających recenzji, inspiracji, wiadomości i repertuarów.

Internetowe dzienniki branżowe coraz silniej konkurują dziś z tradycyjną prasą. Przykładem jest Money.pl, serwis ekonomiczny odwiedzany przez 4 miliony internautów miesięcznie. Money.pl oferuje najświeższe informacje, zatrudnia profesjonalnych dziennikarzy. Serwis stworzył w 2000 roku Arkadiusz Osiak, student Politechniki Wrocławskiej. - Przechodzenie z papierowej wersji prasy do internetowej jest procesem nieuniknionym. Młodzi ludzie nie mają nawyku czytania gazet, większość czasu spędzają w internecie - stwierdza Osiak. Przyznaje, że dziesięć lat temu uważał, iż kryzys prasy papierowej wykończy tę branżę szybciej. Teraz jednak widzi, że całkowite przejście użytkowników do internetu jest procesem bardziej długotrwałym. - Prasa drukowana wciąż ma wiele do zaoferowania, wydania internetowe nie mogą powielać modeli tradycyjnej prasy - uważa prezes Money.pl.

Bańka internetowa

Pod koniec lat 90. zaczęto bez opamiętania inwestować we wszystkie pomysły na e-biznes. Powstała „bańka internetowa" pełna sztucznie rozdmuchanych i bardzo ryzykownych przedsięwzięć. Na świecie ta bańka pękła na przełomie 2001 i 2002 roku. Amerykańscy inwestorzy zanotowali miliardowe straty. Również w Polsce straty poniesione na portalach takich jak Arena.pl (reklamowanej przez Kayah) były duże. Reklamodawcy odwrócili się na pewien czas od internetu. To były najtrudniejsze czasy dla branży. Spółki, które wyszyły z tej próby zwycięsko, mogły liczyć na sukces w niedalekiej przyszłości. Na rynku zostali tylko najtwardsi, ci, którzy mieli realne możliwości zarabiania.

Jednym z ostatnich wielkich graczy, którzy pojawili się na polskim rynku, była Nasza-klasa.pl uruchomiona w 2006 roku. Obecnie coraz trudniej 0 rewolucyjne pomysły. - Minął pierwszy boom. Teraz w e-biznesie trzeba zadbać o innowacje, modyfikacje, inwestycje. Nawet małe korekty starych pomysłów potrafią się przyczynić do wielkiego sukcesu - twierdzi Piotr Kozłowski, wiceprezes Netsprint.pl. - Najlepsze pomysły czekają jednak jeszcze na wymyślenie - przekonuje Kozłowski.

Według Rafała Agnieszczaka e-biznes lubi ludzi młodych. - W tej branży jest jak w piłce nożnej. Gdy masz 22 lata, zostajesz zauważony. W wieku 25 lat jesteś skuteczny i strzelasz bramki. Gdy kończysz 27 lat, jesteś już gwiazdą. Osiągając trzydziestkę, nie grasz już tak dobrze jak kiedyś, ale wiesz, gdzie się ustawić na boisku, 1 nadal strzelasz bramki. Po trzydziestce trzeba zacząć myśleć o emeryturze - uważa twórca Fotki.pl.

Dzięki zachęcaniu amerykańskich studentów do innowacyjności i przedsiębiorczości e-biznes najlepiej ma się w USA.-Gdy w Stanach Zjednoczonych student ma pomysł na biznes w internecie, często idzie do swojego profesora. Jeśli profesor uzna, że to dobra inicjatywa, radzi studentowi, jak się do tego zabrać. Czasem zwalnia go z zajęć, organizuje indywidualny tryb studiów - mówi jeden z początkujących e-biznesmenów.

Przyszłość e-biznesu

Oprócz kreatywności i innowacyjności motorem zmian w e-biznesie są nowe technologie. Dzięki nowoczesnym telefonom komórkowym internet zaczyna być z nami wszędzie. Oblicza się, że w 2014 roku liczba osób korzystających z internetu przez komórkę będzie większa niż osób korzystających z internetu w tradycyjny sposób. W związku z rozwojem technologicznym potrzebna jest ścisła współpraca biznesmenów z naukowcami i inżynierami. Wyszukiwarka Netsprint, założona przez czterech polskich informatyków, współpracuje z Polską Akademią Nauk. Wyszukiwarka Google, która ruszyła niewiele wcześniej niż Netsprint, miała olbrzymie wsparcie Uniwersytetu Stanforda. - Co kilka lat internet przeżywa rewolucję. Obecnie rozwijają się portale społecznościowe. Rynek jest wciąż gorący, trudno mówić o stabilizacji. Możliwości jest coraz więcej - mówi Przemysław Gacek.

Internetowy biznes kwitnie, choć polski rynek reklamy online stanowi tylko jedną dziesiątą całego rynku reklamy. E-biznesmeni w USAznajdują się na listach najbogatszych. Polscy e-biznesmeni na razie mogą tylko pomarzyć. Może jednak ta sytuacja wkrótce się zmieni - polski internet spełnił już przecież wiele marzeń o fortunie.

Źródło: Wprost, rubryka: Surferzy Biznesu, strona 8.